Klejnotka Waleczna I

To był bardzo dziwny dzień Pod olszynami. Pomimo słabego światła postanowiłam spędzić dzień na obserwacji ptasich rezydentów. Gości miałam od świtu co nie miara, lecz dziś chciałabym napisać, co nowego u zimorodków. Za każdym razem uczę się o nich coś nowego.

Coraz bardziej upewniam się, że zimorodki nocują niedaleko mojego ogrodu, gdyż jest pierwszym miejscem, jakie odwiedzają, zanim wstanie słońce. Kilka minut po piątej godzinie, było pochmurno i szaro. Wiedziałam , że jakość zdjęć będzie marna. Jednak robiłam dokumentację zachowań tych fascynujących ptaków. Pierwszy przyleciał samczyk. Jak zawsze bezgłośnie. To tajniak mały. Doskonale wiedział, że nie zobaczy w stawie jeszcze żadnej ryby. Przybył nad staw, by wykonać poranną toaletę.

Gdy tak stroszył swoje piękne piórka z głośnym piskiem nadleciała samiczka zwana Klejnotką i dosłownie zrzuciła intruza z patyka. Zaatakowała go podobnie jak poluje na ryby w stawie. Gdy została sama nie omieszkała siąść na każdej czatowni, jakby chciała zaznaczyć, kto tu mieszka. Dała raz nura do wody i odleciała. Moja waleczna.

Gdy już myślałam, że to koniec tej historii usłyszałam kolejnego zimorodka. Tym razem to był dorosły osobnik. Śmiesznie się prezentował taki smukły. Nie dane mu, a raczej jej było zanurkować, bo po chwili, z bardzo dziwnym dźwiękiem wparowała niczym strzała Klejnotka. Siadła niedaleko intruza. Pierwszy raz słyszałam taką konwersację u zimorodków. Nawet zastanawiałam się, czy to nie jest matka Klejnotki. Ku mojemu zaskoczeniu waleczna, młoda samiczka zaatakowała tą starszą. Pomimo tego, że była mniejsza.

Królowa stawu Pod olszynami jest tylko jedna! Jak tu nie kochać tych maluchów 🙂 Kolejne obserwacje będę robiła po południu, by zrobić choć jeden portrecik przy sprzyjającym świetle. A na koniec zdjęcie triumfującej Klejnotki.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close