Rozmowy z duszą to roczny spacer z aparatem w dłoni. Piękne plenery, wszystkie pory roku, cisza i poszukiwanie własnej tożsamości. Kochana – to moja zagubiona dusza, którą odnalazłam na łąkach. Fotografiom towarzyszą nasze rozmowy. Na końcu tej trudnej wędrówki w głąb siebie czekała na mnie nagroda w postaci akceptacji i miłości.
Ten niezwykły projekt artystyczny był niczym medytacja, zaczarowana droga do domu, zwierciadło mojej wrażliwości.
„Jak mam kochać się sama, kiedy nie wiem kim jestem kochana?”– zapytałam na początku drogi.
Po roku wiem o wiele więcej. „Jestem wiosennym porankiem kochana, letnią burzą, jesienną słotą, zimowym przymrozkiem. Lekkością śnieżnego puchu, ciężkością gradu, szybkością wiatru, słońca namiętnością. Jestem kobietą”.
Zapraszam na spacer pomiędzy tymi zdaniami.

W porannej rosie snuję się sama. Gdzie jesteś kochana? Znajdę cię.

Jak mam kochać się sama, kiedy nie wiem kim jestem kochana?

Obudź się proszę kochana, wyswobodź mnie z sieci, którą sama utkałam. Uratuj mnie.

W końcu ucieknę kochana. Tam gdzie nie ranią słowami. Tak niewiele mnie tu już trzyma.

W kropli rosy przegląda się moje życie kochana, radości, troski, doznania.

Dlaczego nie cieszymy się szczęściem kochana? Skupiając się na tym, że ktoś nam je odbierze, sami z niego rezygnujemy.

Kim jesteś kochana? Lustrzanym odbiciem przeszłości? Cieniem wiosny?

Najwięcej kochana nauczy nas serce dziecka.

Moje piękno jest twoim odbiciem kochana. Zatem młodą wiecznością, uczuć stałością.

Co zrobisz, gdy uciekniesz na łąkę sama? Będę wirować w tańcu, aż spódnica odsłoni kolana.

Przygody ekscytują mnie wyłącznie w mojej wyobraźni, gdy tworzę obrazy lub piszę listy do ciebie kochana. W codzienności stabilizacja mile widziana.

Jestem kwiatem kochana. Zimowym, na śniegu kwitnącym, niepasującym do jego bieli.

Lecimy w przeciwnych kierunkach. Ty w górę, ja spadam.

Szukam miejsca dla swojej wrażliwości kochana. Doczeka wiosny śniegiem zasypana i w roztopach ukryje ocean łez.

Czy są dwie Justynki kochana? Jedna smutna, druga wesoła?
A czy docenisz radość ze znalezienia dmuchawca na śniegu, gdy wcześniej nie pogrążysz się w smutku z powodu schyłku lata?

Samotność mnie przeraża kochana, lecz czyż nie jest drogą do samopoznania?

Powiem ci szeptem kochana, że jesteś wyjątkowa. Czy czuć tak wypada?

Miłość nie zadaje bólu kochana. Miłość czystym dobrem jest. To skąd w sercu ta rana?

Każdej wiosny, dzień świstaka kochana, jest szansą, byś zboczyła z raz wybranej drogi. Nieważne, że jest znana, kwiatami usłana, a motyle łaskoczą skrzydełkami. Skacz!

Najbardziej w Tobie kocham kochana, gdy brodzisz w śniegu po kolana, bo kwiat kolorów pozbawiony zachwyci cię zimową czapeczką.

Dlaczego tak pędzę kochana, jakbym w rok chciała przeżyć całe życie?

Nikt cię nie zna jak ja kochana. Piękno jest faktem, a nie rezultatem.

Jestem szczęścia słodyczą, cierpkością wspomnień, ciepłem nadziei, chłodem rozsądku.
Dziś chcę być przedwiośniem kochana.

Nie czuj się winna kochana, że pragniesz być syta z rana.

Miłość to dla mnie bezinteresowność. Nie musisz zasłużyć bym cię kochała.

W promieniach słońca, w świetle nowego dnia, łza rosą się staje. Wysusz ją wiatrem kochana.

Lubię, gdy policzki dwa jednością się stają.
Powiedz mi kochana, czy można żyć bez przytulania?

Gdy listopad przestanie zabierać mój oddech, odnajdę ciebie kochana.

Nie muszę już szukać ciepła w promieniach zachodzącego słońca kochana. Ono jest we mnie.

Gdy tak trzymam się kurczowo przeszłości nie zauważę nadejścia wiosny. Bądź mymi oczyma kochana.

Dlaczego nie mogę polecieć kochana? Ku słońcu. Ku marzeniom.

Gdzie są te moje anioły kochana. Tak pragnę schować się pod ich skrzydłami.

Wyczaruję miłość na wiosnę kochana, promykiem uśmiechu, zapachem wiatru, kwiatowym pyłkiem, pieszczotą dmuchawca i poziomkowym pocałunkiem.

Nie jestem czyjąś własnością kochana. Jestem ziarenkiem piasku przelatującym między palcami.

Patrzę w głąb siebie kochana.
Widzę kolczastą naturę, upływ czasu, myśli potargane.
Ty widzisz różę.

Dotknij mojego serca kochana. Poczuj, czy zostało w nim nieco miłości, bym się nią dziś obdarowała.

Wokół widzę magię kochana. Marzę, by choć pyłek mojej wyobraźni wpadł komuś do serca.

Wiem kim jestem kochana. Radością wiosny, życia odrodzeniem, miłością. Słonecznym latem, gorącym tańcem i namiętnością. Piegowatą jesienią, złotym sercem, smutku szarością. Zimowym lenistwem, tęsknotą i samotnością.

Bardzo w to wierzę kochana, że gdy serce otworzę, wypełni się miłością. Nie tylko wiosną.

Czasem czuję się jak ten robaczek, nieświadoma chwili, gdy ciężki bucior wdepcze mnie w piasek. Przestańmy się bać, kochana.

Chodź ze mną na spacer kochana. Na spacer w chmurach. Tego nigdy za wiele.

Raniące mnie słowa innym pachną maciejką kochana, bo ja słyszę je z rana?

Tysiące ludzi fotografuje maki kochana. Dlaczego moja łąka ma być bardziej znana?

Lubię motyle kochana. Są piękne i wolne. Nie muszą zasłużyć, bym je podziwiała.

Nie chcę życia substytutu. Czy komar przetrwa kochana, gdy zamiast krwi będzie pił rosę z makowego płatka?

Może jestem motylem kochana?
Pojawiłam się na chwilę w życiu zakochana,
by zachwycać lekkością istnienia, serca kruchością, duchową wolnością.

Jestem wiosennym porankiem kochana, letnią burzą, jesienną słotą, zimowym przymrozkiem. Lekkością śnieżnego puchu, ciężkością gradu, szybkością wiatru, słońca namiętnością. Jestem kobietą.

Najlepszym Aniołem kochana, jesteś Ty sama.

Czasem mi się wydaje kochana, że kroczę ku zachodzącemu słońcu zupełnie sama.

Tańcz duszo, jak to słońce na niebie. Tańcz kochana, jak te trawy na wietrze. Tańcz, skoro ja nie mogę.

Przyjmij to ciepłe światło kochana, ja cię przytulę, co było dziś puszczę. Wszak dla nas zachodzi słońce.
Dziękuję za wspólny spacer. Relacja z wernisażu jest TU
